Strona główna | |||||
▲ Do góry ▲ |
Na długi, czerwcowy weekend wybraliśmy się na rowery w czeskie góry. Pierwszą wycieczkę w niezbyt znane pasmo Hostinske Vrchy rozpoczęliśmy z Držkovej. |
Na dzień dobry od razu podjazd asfaltem ... |
... potem szutrem ... |
... a potem łąką. |
Docieramy do grzbietu pod Holym Vrchem na ok 730 m. |
Jedziemy obejrzeć ruiny zamku. |
Ruiny zamku Obřany z XIV w. |
Krótki odpoczynek na łąkach zwanych Klapinov. |
Marta. |
A tak robi się efektowne, reżyserowane zdjęcia rowerowe ;) |
Wracamy na Holy Vrch i udajemy się niebieskim szlakiem na wschód. |
|
Waldek. |
Zjeżdżamy na przełęcz Trojak, aby coś przekąsić. |
Wieża widokowa na Maruszce. |
Wreszcie docieramy na widokowy szczyt Bludny (659 m). |
Stąd czeka nas szybki, kilkukilometrowy zjazd wąskim asfaltem. |
Mkniemy przez zieloność do Hostalkovej, a do punktu startu wracamy przez Tisovy. |
Trasa wycieczki w Hostinskych Vrchach. Ok. 37 km i ok. 1000 m podjazdów. |
Drugiego dnia wybieramy się w niewielkie pasemko Chřiby. Startujemy tym razem tylko w trójkę z miasteczka Velehrad. Klasztorna bazylika Wniebowzięcia NMP i świętych Cyryla i Metodego. |
Ruszamy na szlak. |
Widoczki w okolicach Velehradu. |
Spojrzenie na Velehrad. |
Pierwszy podjazd trawiastą drogą idzie dość ciężko. |
Pierwsza ciekawostka przyrodnicza - 170-letni "sekvojovec obrovsky" czyli mamutowiec lub sekwoja olbrzymia w Břestku. |
Jedziemy cały czas czerwonym szlakiem w kierunku zamku Buchlov. |
Czasem trzeba z buta. |
Docieramy do zamku Buchlov. |
Zamek Buchlov z XIII w. oglądamy tylko z zewnątrz. Pełne zwiedzanie trwa 1,5 godz. |
Ciekawe miejsce wegetacji wybrała ta sosenka. |
Kiedyś było to spore zamczysko. |
Waldek zmienił rumaka :) |
Leśnymi drogami, cały czas czerwonym szlakiem docieramy do skałki Kazatelna. |
Z Kazatelnej widać kolejny obiekt na naszej dalszej trasie - ruimy zamku Cimbuk i zalew Koričany. |
Jeszcze jedna atrakcja - wychodnia skalna Kozel. |
Docieramy do zamku Cimbuk rekonstruowanego przez ekipę młodych ludzi. |
Tak kończą ci co kradną :) |
A tak ci co jeżdżą za szybko na rowerze :) |
Zamek Cimbuk. |
|
Kolejne ruiny na trasie są znacznie mniej okazałe - zamek Střílky. |
Za to resztki spalonego w 40 latach XX w. 500 - letniego dębu są nadal imponujące. |
Mostek nad drogą E50 doprowadza nas na zasłużony obiad do motorestu Samota. |
Zupka i gulasz z knedlikami wzmacniają nasze siły na końcówkę trasy. |
Motorest urządzony jest w stylu myśliwskim. |
A w zagrodzie obok można pooglądać żywe zwierzaki. |
Mijamy przysiółek Vlčák i docieramy na najwyższy szczyt Chřibov - Brdo z 24 metrową wieżą widokową. |
Widok z wieży na Buchlov. |
Jedziemy dalej. |
Ostatnia atrakcja dzisiejszej trasy - podpory niedokończonej autostrady wschód - zachód, której budowę rozpoczęto w 1938 r. |
Dzwonek brzoskwiniolistny. |
Autostrada miała prowadzić z Czech przez Morawy i Słowację na Ruś Podkaracką. |
Kończymy długim zjazdem szosą z Buncu do Velehradu. |
Rzut oka na kościół. |
Zabudowania klasztorne obecnie wykorzystywane częściowo przez gimnazjum. |
Trasa wycieczki w Chřibach. Ok 54 km i 1300 m podjazdów. |
Trzeciego dnia wybieramy się w Jaworniki. Jolę po wczorajszym krótkim, ale ostrym przeziębieniu wywożę autem na przeł. Kohutka, a my podjeżdżamy tam na rowerach po ok. 1,5 godz. |
Skwar jakby zelżał, więc zaczynamy od rosołku i herbaty. |
A to praktyczny i sprytny sposób parkowania rowerów. |
Chatę Portasz mijamy bez postoju - zbyt blisko na kolejny popas. |
Jedziemy czerwonym szlakiem wzdłuż czesko-słowackiej granicy. |
Odpoczynek na Małym Jaworniku (1019 m.). |
Dalej czerwonym raz w górę, raz w dół. |
Kolejny postój na widokowym szczycie Stratenec. Pomnik poświęcony poległym w II wojnie św. |
Panorama ze Stratenca. |
Jedziemy w kierunku Wielkiego Jawornika. |
Przeł. Gezov pod Jawornikiem. |
|
Stąd już blisko na szczyt. |
Na Wielkim Jaworniku (1071 m.) Wyżej już dziś nie będzie. |
W drodze na obiad ktoś rzuca nam kłody pod koła. |
Sesja fotograficzna. Rezultat można będzie obejrzeć w galerii Waldka. |
Przeł. Butorky - stąd zjeżdżamy kilkaset metrów do jednego z pensjonatów na obiadek. |
Waldek z Martą zamawiają haluszki, my ser. Okazuje się, że jesteśmy od pewnego czasu (od Małego Jawornika) na Słowacji, a nie w Czechach. Granica biegnie tu bowiem poniżej grzbietu. |
Za chwilę nasze trasy się rozjadą - my skracamy wycieczkę, Żaby jadą dalej grzbietem. |
|
Po drodze oglądamy potężny okaz buka na Bažince. |
W dolinie Hanzluvki trafiamy na podkolany. |
I parzydło leśne. |
W dolinie mijamy grupkę młodzieży na Segway'ach. |
Lipy przy drodze w Velkich Karlovicach. |
Trasą rowerową wzdłuż doliny Beczwy docieramy do Nowego Hrozenkowa gdzie trafiamy na odpust. |
Jola nie omieszkała zakupić watę cukrową. |
Trasa wycieczki w Javornikach. Ok 49 km i 1000 m podjazdów. |
W niedzielę opuszczamy naszą bazę w Dešnej i wyruszamy na ostatnią wycieczkę w Góry Vsetynskie. |
Startujemy z Vsetina. |
Początek trasy wiedzie pod górkę, ale za to asfaltami. |
Ruszamy po odpoczynku. |
Zjeżdżamy z asfaltu na polną drogę. |
Jakiś storczyk - podejrzewamy, że bzowy. |
I jeszcze raz dzwonek brzoskwiniolistny. |
|
Zbaczamy z głównego szlaku, by obejrzeć Svantovitovou Skałę. |
Widok spod skałki całkiem zacny. |
A wychodnia też niczego sobie. |
Ostry zjazd w kierunku zalewu Bystrička. |
Końcówka trasy zniszczona zrywką drzewa zmusza nas do sprowadzania rowerów. |
Na dole popijamy kofolę i przeczekujemy krótki deszczyk. |
A potem znów do góry uważając na konie i psy, które je pilnują. |
|
W końcu docieramy do schroniska pod Vsackym Cabem, gdzie planujemy posiłek. |
Wszyscy jedzą jakieś kluski, ja bramboraka. |
||
Motylek upodobał sobie waldkowy zegarek. |
Jeden z ostatnich podjazdów. |
I znów przenoski. |
Teraz jedziemy widokowymi łąkami. |
Podziwiamy widoki. |
Całkiem ładnie położona zagroda. |
Końcowy fragment trasy przebiega wyjątowo malowniczym i widokowym grzbietem. |
|
Mieczyk dachówkowaty. |
Spojrzenie w dolinę. |
Na koniec oglądamy jeszcze zamek we Vsetinie. |
Kamienica przy placu przed zamkiem - fotka na życzenie Joli. |
Trasa wycieczki w Górach Vsetinskych. Ok 45 km i 1000 m podjazdów. |
▲ Do góry ▲ | |||||
Strona główna |
4 pasma w 4 dni